czwartek, 14 stycznia 2010

Prezenty dla babci i dziadka

Wychodząc naprzeciw dylematom wnucząt producenci rzeczy różnych proponują ciekawe prezenty. Np. budzik, który zmienia kolor - wiadomo starsi ludzie wstają wcześniej. Masażer stóp, cokolwiek to znaczy. Jest jednak przedmiotem, żeby nie było wątpliwości. Szkatułki na biżuterię. Któż z nas nie liczy na biżuterię rodową babci? Puzderko porcelanowe. Na tik taki?
Z dziadkiem jest trudniej, ale z jakiejś przyczyny zawsze było trudniej znaleźć oryginalny prezent dla mężczyzny. Dla dziadków proponują masowo portfele. Jasne, czemu nie?
Dlaczego jednak nie seksowną bieliznę, wycieczkę w egzotyczne kraje, szampana z truskawkami? Jak będę babcią, to się nie dam opękać byle masażerem ;)

17 komentarzy:

  1. Hahahahahahaha no pewnie moja mama byłaby zaskoczona sexy bielizną , ale wystarczą jej laurki od dziatwy własnoręcznie zrobione :):):):) A ja mogę tylko zadzwonić , bo daleko niestety :):):)
    Mój głosik masz od wczoraj , ale ja to widzę , że ciężko będzie jak sobie patrzę na liczbę tych smsów ludzi w niektórych kategoriach :):):):):)Matko może to trzeba zakłady pracy i szkoły angazować ?:):):):):)

    OdpowiedzUsuń
  2. Lepszy masażer niż majtki z golfem. Albo bambosze :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Haha...moja teściowa miała kiedyś problem, co kupić na 75 urodziny jednemu ze swoich znajomych. Zapytałam ją czym się ten człowiek interesuje, jakie ma hobby, co lubi. I usłyszałam:
    "No wiesz!Hobby! To jest poważny człowiek, były dyrektor! Kupię mu portfel."

    OdpowiedzUsuń
  4. Masażer może nie, ale czy Babcia Magenta wzgardziłaby też przystojnym masażystą? ;)))

    OdpowiedzUsuń
  5. moja mama (kobieta niespełna sześćdziesięcioletnia) oświadczyła kiedyś, że ona teraz to już czeka na śmierć, a nie żeby się czymś zajmowała. o, zgrozo!

    OdpowiedzUsuń
  6. Babcią niestety nie jestem ale masażer stóp to by mi sie bardzo przydał, może podpowiem i dostanę na urodziny.
    Sesemes poszedł ale chyba faktycznie trzeba zrobić zrzutkę w zakładzie bo rodzina za mała ;)))

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak jest! Jestem babcią i głosuję za szampanem i wycieczką. Dzisiejsze babcie mają zupełnie inne potrzeby niż ich poprzedniczki i ciepłe kapcie nie są szczytem ich marzeń :-))

    OdpowiedzUsuń
  8. No, widzę, że wszystkie jak tu jesteśmy, babcie obecne oraz przyszłe, doskonale się rozumiemy w kwestii prezentów i babciowych potrzeb :)))
    Masażer - uchowaj boże nie przyrząd a żywy - zawsze mile widziany. Nie wiem, czy nie będzie wiać, ale ponieważ jestem bardzo sprawną przyszłą babcią, dogonię i tyle :)))
    Podoba mi się podejście, że poważny człowiek to nie ma gupot w głowie i zasługuje na portfel :))) To ja nie wiedziałam, czemu te portfele. Nawet podejrzewałam, że tacy dziani u nas dziadkowie. A okazuje się wystarczy, że byli :)
    W sprawie głosowania, nie będziemy się przejmować, nie będziemy angażować szkół ani zakładów pracy - chociaż jak jeździliśmy całą klasą w liceum na jesienne zbieranie kapusty do pegeeru i lataliśmy z nożami po polu to było fajnie. Ja też powysyłałam różne esemsy i już. Bardzo pięknie dziękuję za przyczynianie się do dokładania mi punktów :)) Konkurs się rozpoczął, to się i skończy, a my się dalej będziemy bawić. Znaczy omawiać różne istotne tematy ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja nie będę babcią i dlatego w prezencie sprawię sobie kiedyś przystojnego dziadka z wnuczkiem i czarnym kotem ;)))))
    Ja i Brigit wysłałyśmy też , to macie po dwa kolejne ;))))

    OdpowiedzUsuń
  10. skarpety może? zima taka, to będą w sam raz :D i termofor! i samowar! :D

    OdpowiedzUsuń
  11. albo faktycznie butlę rumu albo czegoś innego rozgrzewającego :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Daleko mi do dziadka:):)
    tego się trzymam:)

    OdpowiedzUsuń
  13. to może teraz róbmy sobie już prezenty akonto sędziwego wieku...

    OdpowiedzUsuń
  14. O, to jest myśl. Tym sposobem zawsze się można spodziewać prezentów :)

    OdpowiedzUsuń
  15. u mnie działa...ale zamieściłem jeszcze jedno okienko z klipem z innej strony...

    OdpowiedzUsuń
  16. Dla Dziadka słoninę paprykowaną na wierzchu, którą specjalnym kozikiem kroił i jadł cieniutkimi plasterkami bym mu kupił bo adres mistrza masarskiego mam, ale biedak w grobie leży tak jak moja ukochana Babcia, której bym kupił 2 godziny spokoju od wnuków, i kilka książek Coelho, bo ten mineciarz dla gospodyń wiejskich spodobałby się jej jak nic na świecie i czytałbym jej go z zachwytem graniczącym z obłędem kiedy spokojnie umierała.

    OdpowiedzUsuń
  17. :))) A ja myślałam, że to ja się wyrażam niepochlebnie o Coelho nazywając go koniunkturalistą, który do perfekcji opanował sztukę klepania tego, co inni chcieliby usłyszeć :)))

    OdpowiedzUsuń