środa, 8 czerwca 2011

Facebook a sprawa polska

Przyznaję, że coraz większy podziw budzą we mnie nie tylko aktywa Marka Zuckerberga, ale skuteczność i hipnotyczne właściwości stworzonego przez niego portalu. Jak wiecie jestem uzależniona od uprawiania sportu i regularnie się zamęczam fizycznie, ale nadziwić się nie mogę, kiedy widzę innych ochoczo się zamęczających, jak siedzą w klubie jak najbardziej sportowym przed komputerami, a z ekranów wali co, no co? Tak jest, zgadliście! Jedni przychodzą, żeby potrenować, inni żeby poopowiadać, że trenują :)

Radnym w Warszawie i kilku innych miastach zabroniono korzystania w pracy z Facebooka a nawet odcięto dostęp do niego. Że niby podobno radny ma pracować i może pisać sobie bloga w tej pracy, albo poszaleć na serwisie randkowym jako raDny_zWielkim ale Facebook zakazany! W sumie, wcale się nie dziwię, bo w końcu jak się dało zmienić oblicze prawie całej Afryki Północnej przy współudziale Facebooka, to znaczy potężne to narzędzie i nie wiadomo, jakie szkody wyrządzi po instytucjach.

Osobiście bym jednak nie zakazywała, a przeciwnie. Nakazałabym surowo! Oczyma wyobraźni widzę zastępy urzędników pracujących pilnie przez całe osiem godzin dziennie. Ba! Nawet nagdodziny by niektórzy chętnie wyrabiali. Nareszcie wszystkie wytyczne i dyrektywy docierają do każdego. Nikt nie udaje, że nie widzi, wszyscy lubią polecenia szefa i wykonują je bez szemrania. Ustawy natychmiast są wcielane w życie, a popierniczony system ZUS działa! Cud prawdziwy.
NFZ funkcjonuje, drogi się budują, ministerstwa sprawne jak nigdy i nawet pociągi wiedzą jak mają chodzić, bo se każdy pociągowy może zajrzeć do facebooka i wie, gdzie ma być i kiedy. Raj, po prostu raj!

Euro też przejdzie gładko, bo drużyny będą grały na Facebooku, a jak trener selekcjoner coś powie, to wszyscy mają lubić! Hejterzy won na ławkę rezerwowych! Stamtąd sobie pooglądają rozgrywki, cwaniaki jedne. Łatwiej też będzie z kibolami: ochroniarze i policja zorganizują sobie z kibolami ustawki na Facebooku i będą się okładać komentarzami. A władze PZPN jak nie potrafią pisać na kompie, to se mogą, wiecie co :)

Zabawki są fajne, wystarczy do nich dorosnąć.

21 komentarzy:

  1. żadna przesada nie jest dobra. prawda? fejsbuk, narzędzie jak każde inne. trzeba tylko wiedzieć jak sie nim posługiwać! :-))

    OdpowiedzUsuń
  2. Jednej zabawki dziś się pozbyłam. I nie wiem co można godzinami robić na fejsbujku. Może ja nie umiem? Albo się nie znam?:D

    OdpowiedzUsuń
  3. godzinami? tez nie wiem..
    no nie...co za duzo to nie zdrowo!!

    OdpowiedzUsuń
  4. też kiedyś siedziałem w pewnej firmie /wydawnictwie :))/ na sępa na necie całymi godzinami... no, ale ja wtedy chętnie zostawałem po godzinach, więc należało mi się... zresztą ryczałt był, więc o co chodzi?...
    w poprzedniej firmie mieliśmy blokadę na zajrzenie na konto bankowe... lataliśmy więc do jednego kolesia, któremu esem powiadomienie z banku przysyłali jak była wypłata... potem ja tą usługę wykupiłem też... i byłem panisko, do mnie biegali :)))))...
    i pomyśleć, że wystarczyło zadzwonić lub z kapcia podejść...
    - przelałaś już?...
    - jeszcze nie...
    - to wal się suko, niech ci cycki zgniją :)))))))))...
    Facebook mnie nie interesuje czemuś... M.N.CR ma tam tylko coś tam, ale to ze względu na robotę...
    a pęcherz kulany nogą po trawie?... tajtajtaj... pieprzę to... Kliczko vs. Adamek to będzie coś :))))...

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie chcę zapeszyć. Tomek walczył w innych wagach, teraz w ciężkiej? Chucherko! Kliczko go zje :)))
    Tak czy inaczej przyda się kupa befsztyków na twarz.

    OdpowiedzUsuń
  6. Pomysl mi sie podoba (wyrazenie polskie w przeciwienstwie od "lubie to" wlasnie przyszlam od Nivejki:))) moze i masz racje, ze sila przyciagania Facebooka bylaby w stanie nie jedno naprawic, chociaz ja mam odrzut od portali spolecznych. Owszem moj zaklad jest na Facebook, ale nie ja jako osoba prywatna.

    OdpowiedzUsuń
  7. Wprawdzie ksiądz Natanek nie ogłosił jeszcze(chyba?) oficjalnie, ze Facebook jest narzędziem Szatana, ale to tylko kwestia czasu :D

    OdpowiedzUsuń
  8. typuję Kliczkę, choć dużo na to nie postawię... różnica zasięgu, wzrostu, wagi... i doświadczenia jednak... ale Adamek jest zadziorny, bitny, wytrzymały... tyle że pierdolnięcia nie ma i tu jest cały myk... jego sposób walki to trochę rabunkowa gospodarka... Marek Piotrowski też miał taki styl... i się parkinsona szybko dochapał... albo taki Arse "Niegrzeczny Chłopiec"... też nie ma ciosu, ale tak umęczy, obije frajera, że wygra... Kliczko nie da się umęczyć, nie jest frajerem...
    stówę /pln, nie euro/ na Kliczkę na zasadach 1 vs.1, na więcej mnie nie stać, ale nawet jakby mnie było stać, to nie wyłożę więcej... "dis is da box"
    http://www.youtube.com/watch?v=BIhqCBCbPws...
    i bramki dwie...
    ma góralka z tyłu, z przodu, podzielą się :))))))

    OdpowiedzUsuń
  9. W życiu nawet tam NIE ZAJRZAŁAM! SUMINNIE!
    I żyję.
    A może mnie nie ma??!!

    OdpowiedzUsuń
  10. a ja z innej beczki...se...ino...ja myslałem,że tak tylko w poznańskim :),wielkopolskim

    OdpowiedzUsuń
  11. W pracy nie mam dostępu do wynalazku Zuckerberga, szefu pozwolił, ale praca zbyt zajmująca i ciekawa... ;-) jak w domu siedzę ponad pół godz. na "fejsie" to sama siebie szczypię, by przestać i spotkać się z ludźmi w "realu" ;-)

    OdpowiedzUsuń
  12. A ja se fb mam otwarty i czasem nawet do niego zajrzę. W środku pracy, a co...

    OdpowiedzUsuń
  13. No i puenta trafna. Trzeba umieć określić granicę. Czemu nie móc odstresować się w pracy przy fb? Skoro ktoś lubi...
    Co innego, gdyby delikwent próbował w godzinach pracy podlewać marchewki i inne takie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. No to idę sobie pograć :)

    OdpowiedzUsuń
  15. No a co się będą tak niehigienicznie pocić ? Sport przed monitorem jest mniej aromatyczny widocznie ;)))))

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie bywam w takich miejscach , ale słyszałam już naprawdę zabawne historie i anegdoty na ten temat . Dzisiaj poznałam kolejną :):):) Ostatnie zdanie jest bardzo trafione :):):)

    OdpowiedzUsuń
  17. mam odwieczny wstręt do tzw portali społecznościowych. Brzydzi mnie inwigilacja typu zaglądanie do sprezentowanych skrzynek mailowych i zbieranie danych o użytkownikach. NK to był polski denny wynalazek a fejs_zbuk zagramoniczny. Moje koleżanki siedziały godzinami na NK teraz siedzą na fejsie i oglądają zdjęcia maluszków, karmienie, porody, domy, samochody i napawają się. Część sadzi marchewki na wirtualnych farmach. Mnie to nie kręci. Wolę se:) poczytać np. Ale to takie nudne, co nie ? :)))))To czytanie. ech

    OdpowiedzUsuń
  18. Fejsbuk??? No cóż bez niego Cię nie ma :))), podobno bo w takim razie ten komentarz sam się pisze :))) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie mam pojęcia co ludzie widzą w i na facebooku. Grafika poniżej krytyki, na pierwszy rzut oka nie wiadomo co i o co tam biega, czasem zdarzy się ktoś z miłą fizjonomią i znów bieg za informacjami, lepszymi fotkami i dziumdziami w stingach. Ja nie po to wchodzę do internetu, by uprawiać ichniejszy sport...

    OdpowiedzUsuń